“wielki bezsens”
wiele prostych rzeczy udało mi się zniszczyć
przez usilne komplikowanie rzeczywistości.
dwie noce pracowałem nad książką.
nie ostała się ani jedna cała strona:
tylko świstki papieru, poszarzałe fiszki;
wszystkie walające się luźno po podłodze.
liczę godziny – ile czasu zostało?
gdy szukam odpowiedzi jestem zdolny do wszystkiego.
gdzie będę i jak?
prostota jest słowem, którego nie rozumiem.
brak pojęcia – brak szacunku.
czy mogę jeszcze uśmiechać się widząc zwykłe ulice?
czy mogę być szczęśliwym patrząc na księżyc w pełni?
dla mnie świat się skończy jeśli nie odkryję sensu
i nie odpowiem sobie na pytanie: po co tu jestem?
w końcu bezsens sam w sobie staje się bezsensem.

Dodaj komentarz