“zrób mi dobrze”

•marzec 30, 2009 • Dodaj komentarz

bydło na ulicy
kakofoniczne piekło
maszkaron na rzęsach
drepcze w lewo i prawo

litości!
skowyt

płynące ulicami
rzeki gówna
i plwociny
krwawy szlak
na podłodze
korale…

karygodne – oddychasz
żałosne – wciąż i wciąż
swoim bytem
kontaminujesz rzeczywistość

bij zabij!
palce szarpią powietrze
oko drży
pulsuje kikut

czy chcesz
czy pragniesz
bym został
i dalej
dzień po dniu
zamieniał twe życie
w piekło na ziemi
w domowych pieleszach
w małym pokoju
na piętrze…

“…push the tempo…”

•luty 26, 2008 • 1 komentarz

spojrzałem przez ramię
na idącą obok mnie
kobietę
i już wiedziałem,
że nie jest dobrze.

tłum pędzi, naciera
pogania, naciska.
Krok za krokiem,
metr po metrze -
w szalonym tempie
odliczam czas.

Przystaję z boku,
obok cuchnącej
spalonym olejem
lady;
głębszy oddech -
dławię się;
poprawiam grzywkę
i pędzę dalej…

na spotkanie
z pieprzonym przeznaczeniem.

“zbyt późno”

•czerwiec 27, 2007 • 2 komentarzy

zostawiłaś uchylone drzwi specjalnie dla mnie.
światło przebija się wąską, lśniącą smugą.
w twoim oku dostrzegam błysk,
w głosie wyczuwam strach.

tylko jeden krok,
jedno delikatne pchnięcie i wycofuję się.

w ciągu sekundy dostrzegam obrazy z ostatnich lat.
przelatują ptasim kluczem i znikają za horyzontem.
mój umysł już je zgubił.

i co teraz?
tak łatwo zrobić jeszcze jeden krok.
przestąpić próg i krzyknąć: jestem sam!

przekleństwo czy błogosławieństwo?

oglądam się za siebie – już cię nie ma.
zbyt długo się zastanawiałem:
wyszłaś płacząc…

“zmiłuj się”

•czerwiec 27, 2007 • Dodaj komentarz

Wczoraj wysłałem Ci list – wiem, że go czytałaś.
To były słowa szczere i jednoznaczne chyba.
Tak! Błagam, przebacz mi.

Dlaczego wciąż nie chcesz odezwać się?
Nawet nie odpowiesz.
Tak się nie robi.

Czekam i czekam, a czas wciąż ucieka
i nie wiem ile jeszcze dni zabawię na tym świecie.
Nie chcę odchodzić z przerażającą świadomością niewypełnionego zadania.
Choćby jedno słowo, które padnie z Twych ust
będzie uświęconą wodą obmywającą moje grzechy.

Wiem, że zawiniłem i bezczelnym byłbym twierdząc, iż jesteś niesprawiedliwa.
Lecz jeśli masz w sobie choćby odrobinę litości dla człowieka upadłego,
ujmij w dłoń pióro i napisz te kilka magicznych zdań,
które pozwolą mi zasnąć i pozbyć się koszmarów pożerających mój spokój.

To jedyna rzecz, jakiej pragnę, tylko na to czekam.

Kobieto, błagam!

Pozwól mi odejść w spokoju, a wyniosę Cię nad niebiosa.

Mój aniele, błagam…

“wielki bezsens”

•czerwiec 27, 2007 • Dodaj komentarz

wiele prostych rzeczy udało mi się zniszczyć
przez usilne komplikowanie rzeczywistości.

dwie noce pracowałem nad książką.
nie ostała się ani jedna cała strona:
tylko świstki papieru, poszarzałe fiszki;
wszystkie walające się luźno po podłodze.

liczę godziny – ile czasu zostało?
gdy szukam odpowiedzi jestem zdolny do wszystkiego.
gdzie będę i jak?

prostota jest słowem, którego nie rozumiem.

brak pojęcia – brak szacunku.

czy mogę jeszcze uśmiechać się widząc zwykłe ulice?
czy mogę być szczęśliwym patrząc na księżyc w pełni?

dla mnie świat się skończy jeśli nie odkryję sensu
i nie odpowiem sobie na pytanie: po co tu jestem?
w końcu bezsens sam w sobie staje się bezsensem.

“sadzawka”

•czerwiec 27, 2007 • Dodaj komentarz

jedna łza, a tyle wilgoci.
krystalicznie czysta, a tak bolesna.

w mojej sadzawce, na samym jej dnie,
spoczywają już dwa wraki papierowych okrętów.

Boże, już dwa wraki…

kiedy skończy się ta zła passa,
a morze poniesie mnie ku brzegom?

wiatr znów wieje: porywisty i bezlitosny.
w miniaturowym świecie wyrządzi wiele krzywd.

zapłakałem – który to już raz?
moje dzieło znów zniszczone -
powoli nasiąka wodą jak gąbka.
zanurza się w otchłań.

czuję jak ulatują ze mnie siły;
co począć gdy na drodze znów pojawiła się pułapka?

druga łza, więcej wilgoci.
krystalicznie czysta, a tak bolesna.

ach, ta moja sadzawka…

“proszę bardzo”

•czerwiec 27, 2007 • Dodaj komentarz

podaję ci dłoń w pomocnym geście;
w zamian otrzymuję uśmiech,
który rozpala moje wnętrze.

powietrze jest gęste, przepełnione radością.
słowom wdzięczności nie ma końca.

tak bym chciał,
by ta chwila trwała całą nieprzerwaną wieczność.

dla ciebie pokonam ból i zmęczenie.

gdy widzę ten zapał, czuję się jak  archanioł,
który ma pod opieką zagubionych i zapomnianych.
szczęście przelewa się z czary do ust.

i tak wciąż, ku mojej uciesze.

uleczam swą duszę pokazując, którędy iść.
wiem, że może kiedyś ktoś mnie wspomni
i szepnie cudowne zaklęcie:
dziękuję…

“pragnę”

•czerwiec 27, 2007 • Dodaj komentarz

odliczam kolejne godziny, staram się chwytać w żagle wiatr.
resztki chleba zjada kot, a ja siedzę na stołku i wciąż walczę.

zadaję sobie pytanie kim jestem;
mam nadzieję znaleźć odpowiedź, nim nadejdzie mój czas.

zbieram dane: klasyfikuję, sortuję, wycinam, wklejam.
to szaleństwo!
jestem tu by żyć, a nie mechanicznie działać.
czas otrząsnąć się i spojrzeć prosto przed siebie;
gdzieś daleko musi być ukryty świat, w którym można zaznać spokoju
nie zakłóconego przez rzesze maniaków dobijających się do bram mego życia.
kraina wyśniona przez miliony…

tam też pragnę się udać z moją księżniczką u boku.
całując ją w blasku gwiazd, pomyślę życzenie.
już wiem – pragnę by zawsze trwała na posterunku u mego boku.

“błagaj”

•czerwiec 27, 2007 • Dodaj komentarz

zgasiłem świecę, by ujrzeć
jak błyszczą ci oczy

w ekstazie szepczesz słowa,
które osłonięte są tabu
w codziennej mgiełce rutyny,
czyli tam – za oknami mego pokoju

błagalnym tonem zwracasz się do mnie,
żebrzesz o jeszcze

ja ci na to – na klęczki!
posłuszeństwo mnie wzrusza

jestem panem i władcą
dozorcą twojego istnienia
dozownikiem miłości, ekstazy i spełnienia

chwilowo na urlopie,
mimo wszystko pamiętaj o mnie

a to, że upływają lata, nie zmienia wcale
twego statusu w moim królestwie

w moich oczach wciąż jesteś
marnym zalążkiem marzeń o życiu

uwieszona na smyczy starasz się pokonać bagno
jakim jest twoje przeznaczenie

drugi koniec tego magicznego powrozu
dziarsko dzierżę ja

“biel”

•kwiecień 24, 2007 • Dodaj komentarz

czy odgadnę kiedyś
wszelkie myśli ludzkie?

czy dane mi będzie
oglądać najpiękniejsze cuda?

czy słuch mnie nie zawiedzie
przy dźwiękach najwznioślejszej symfonii?

chciałbym wiedzieć wszystko
i nic jednocześnie;
czas ucieka
a ja walczę -
nie, to bzdury!
czcze gadanie!
puste słowa!
mięśnie słabe,
ciało wiotkie,
pięści obolałe…

i jak tu choćby nawet myśleć
o spełnieniu marzeń?

jak wierzyć w przeznaczenie
i jak mu sprostać?

nie umiem chwytać chwili,
nie potrafię działać;
usiądę więc nad książką,
którą sam napisałem.
to nie jest takie trudne -
jej strony są puste …